Pokazywanie postów oznaczonych etykietą słońce. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą słońce. Pokaż wszystkie posty
oprócz błękitnego nieba...

oprócz błękitnego nieba...

... i znów wyszło słońce.
Po dniach pełnych szarości, pluchy, słoty i zimna zrobiło się jaśniej, 
a błękit nieba w końcu wygrał z kłębami ciężkich chmur.

Od razu na twarzy pojawia się uśmiech i człowiekowi przestaje brakować energii do życia.

Bo czego więcej potrzeba?

Skoro jest pięknie wokół, bliscy ludzie są obok i ma się na Kogo liczyć, to wszystko jest!

"(...) jesteście światłością w Panu: postępujcie jak dzieci światłości." /Ef 4, 32/






Ten obraz to odzwierciedlenie pozytywnego patrzenia na świat.

Krajobraz wewnętrzny, akryl na desce, 120x160




Włóż różowe okulary i żyj!




Urlop ojcowski po mojemu

Urlop ojcowski po mojemu





Rozproszone światło z latarenki wiruje po suficie, rozjaśnia się, a za moment prawie gaśnie. 
Okna przymknięte, a na stole, obok bladoróżowego wrzosa, stoi kubek lawendowej herbaty. 

Jesień! Czas, kiedy takie chwile sprawiają największą przyjemność. 
Jesień! Czaiła się, niby niezauważalnie, wkradając się jedynie 
w zachodzące słońce i zapach powietrza, ale w końcu tupnęła nogą. 
Jesień! Wkroczyła z dumnie podniesioną głową i wielkim podmuchem wiatru. 





Z lawendowym naparem wracamy do ostatnich, wrześniowych, letnich chwil. 
Tegoroczne wakacje uznajemy z moją rodziną za naprawdę bardzo udane. 
Odwiedziliśmy zarówno północ, jak i południe Polski. 
Urlop zakończyliśmy wspaniałym czasem w beskidzkiej Trójwsi.

Widok z Jaworzynki


Dlaczego na blogu, który poświęcony jest głównie sztuce, piszę o wypadzie w góry?
Ten urlop był szalenie inspirujący.


Czas spędzony z najbliższymi, bez ciągłego spoglądania w ekran komputera czy telefonu, bliskość przyrody, widoki zapierające dech w piersiach z rana, zaraz po odsłonięciu zasłon, trud, a zarazem wielka radość podczas zdobywania kolejnych szczytów, cisza, spokój. Zachody słońca, jak z dzieł impresjonistów, mgły, unoszące się nad dolinami niczym u Caspara Davida Friedricha, dymy znad pól, przywołujące płótna Ruszczyca. 



Zachód słońca w Jaworzynce


"Rano" Caspar David Friedrich i Ochodzita
     


"Sobótki" Ferdynand Ruszczyc


Wieczory spędzane przy blasku ogniska. W oczekiwaniu na piekące się ziemniaczki w żarze, można było wiele rzeczy zaplanować i przemyśleć, a przede wszystkim porządnie "wyposażyć" się w plastyczną wenę. 









Nasze wnioski z tego wyjazdu: dzieciom wiele nie trzeba do wielkiej radości = bliskość rodziców, trawa, po której można biegać boso, owoce na krzewach, taczki, które okazały się świetnym pojazdem do podróżowania po całym ogródku. 
















Rodzicom też nie za dużo = radość dziecka i piękne widoki, które zachwycają od rana do wieczora, aaa i jeszcze zapach żegnającego się lata, ustępującego miejsca jesieni. 







Znów powędrujemy na pewno...







_____________________________________


Tata na blogu: 

Ignac rysuje!


Artysta na blogu:

Dziki ogród!



Hej ho, hej ho...

Hej ho, hej ho...



Słońce na niebie, więc spędzamy jak najwięcej czasu na zewnątrz. 
Udało nam się przygotować coś dla naszego Wędrowniczka. :)





Ścieżka sensoryczna - dziś jej pierwsza próba.
Udana! Różnorodne materiały, faktury sprawiły niemałą frajdę. 

Ścieżka jest zrobiona na płycie, więc nawet w chłodne dni możemy z niej korzystać w domu. 
Ale dziś ... nasz mini ogródek wygrywa. :)



W góry, do góry...

W góry, do góry...

 Pięć lat temu o tej porze wracaliśmy do naszego pierwszego, wspólnego mieszkania w katowickim Giszowcu. Wjeżdżając na osiedle, które stało się naszą ówczesną oazą spokoju, zobaczyliśmy piękny pokaz fajerwerków (wiedzieliśmy, że Giszowiec świętuje zakończenie wakacji, ale traktowaliśmy to jako powitanie i współradowanie się z nami, z naszego małżeńskiego szczęścia). Pięć lat minęło - szok i niedowierzanie! Jak to? Już? Trochę się zmieniło, bo Giszowiec zamieniliśmy na Mysłowice i przede wszystkim pojawił się Ignac. Każdy rok naszego małżeństwa był niesamowity, wnosił wiele dobrego i uczył nas jak dbać o to, co otrzymaliśmy z Nieba. 



Rocznicowe świętowanie za nami. W ramach "obchodów", rodzinnie wędrowaliśmy po górach w specjalnie zaprojektowanych koszulkach. Dzięki naszemu nowemu "outfit'owi" promowaliśmy miłość do gór, rowerów, a przede wszystkim do siebie nawzajem.
Wy również możecie zaopatrzyć się w takie oryginalne koszulki, na których znajdują się grafiki wykonane, na podstawie moich rysunków, przez naszego ulubionego szwagra Mariusza Dekę.

Warto zaglądać do sklepu: http://szostshirt.cupsell.pl/, są tam już patriotyczne koszulki z Warszycem.





Ciepłe złoto

Ciepłe złoto

Już druga połowa sierpnia, więc słońce zaczyna mienić się złotymi kolorami 🎨... 
czuć, że coś zmienia się w powietrzu... 



"Cienie moich wspomnień V (złoty akt)"
(akryl, szlakmetal na desce, 91x61 cm)





Jesień już czai się z koszem pełnym owoców, zerka zza drzewa, wygląda zza chmury, przesyłając pozdrowienia wraz z mieniącymi się promieniami. Koniec sierpnia to czas kiedy słońce jest zupełnie inne niż przez całe lato, zmieniają się też otaczające nas zapachy, powietrze mimo, że wciąż ciepłe, potrafi rześko orzeźwić skórę.

Ostatnie dni wakacji


W tym roku, czuć już jesień, a mimo to przyroda szaleje, bo niektóre drzewa i krzewy kwitną po raz drugi. Naprawdę ciepłe lato trafiło się nam w tym roku.

Ciepły, słoneczny promienny, błyszczący = złoty.




Copyright © 2014 Takie moje wizje , Blogger